A niech mnie! 6 żon i chrzest w Zatoce Meksykańskiej.

Wjechaliśmy do Luizjany. Nie miałam żadnego planu. Spojrzałam w mapę i po prostu udałam się do pierwszego miejsca, które miało w nazwie słowo „beach”.

Noc w tipi.

To był nasz trzeci dzień na pustyni. Mocno wyczekiwany. Po pierwsze: w końcu mieliśmy spędzić noc w łóżku i korzystać z prysznica bez konieczności główkowania nad tym, gdzie go znaleźć.

Zmiana planów to początek przygody.

Tak napisałam z pełnym przekonaniem kilka dni temu na blogu. Dzisiaj – 3 dni później – już wiem, o ile łatwiej postawić takie zdanie, kiedy plan zmienia się na atrakcyjniejszy.

Czy dotarłam do magicznego autobusu numer 142? Serce Alaski: Denali.

Wpisuję w wyszukiwarce słowo: „Alaska”. Wchodzę w grafikę i widzę klasyczne zdjęcia potężnego masywu Denali otulonego zielenią.

%d bloggers like this: