STANY KONTYNENTALNE

Niebieski ptak pustyni.

41149280_1099580580199766_3082580178178670592_oBył to jeden z tych dni, które spędziliśmy na pustyni pod Meksykiem. Słońce świeciło jeszcze bardzo wysoko. Roziskrzony piach rozpościerał się aż po horyzont. Powietrze drgało od upału i zabierało resztkę nadziei na to, że znajdziemy w sobie siłę na zejście z ławeczki przed sklepem z zimnymi napojami.

-Czyli mówisz, że jedziecie w Smokies*? – zapytał Brandon, niebieski ptak na żółtobrązowej mapie pustyni.
-No tak, jedziemy. Na kilka dni.
-Ale przecież MUSICIE przejechać przez Memphis, żeby tam dojechać. Ja za kilka dni będę łapał stopa do domu. Zagram tutaj jeszcze ze trzy koncerty, uzbieram trochę forsy i jadę, fruu! Możemy się spotkać w Memphis.
-Damy znać, Brandon.

No i daliśmy znać. Dzięki temu mamy za sobą trzy dni pełne wzruszeń, zdumień i muzyki. Poznaliśmy ludzi jedynych w swoim rodzaju i miasto jedyne w swoim rodzaju. Wszystko to nie byłoby możliwe, gdybyśmy na pustyni nie spotkali Brandona, muzyka country z Memphis. Marzyciele, wolne dusze i nonkonformiści nadal są wśród nas, jak się okazuje. Pojawiają się na pustyni, żeby pomóc w podróży i otworzyć dostęp do miejsc, które pozostałyby dla nas – zwykłych przejezdnych – tajemnicą.

Przed nami pierwszy post z miasta. Miasta czarno-białego i mieniącego się tysiącem kolorów jednocześnie. Memphis.

* Góry Great Smoky Mountains, potocznie nazywanie the Smokies

PS. Po Memphis wybraliśmy się w końcu w te góry i straciliśmy zasięg na prawie 4 dni (z bardzo krótkimi przerwami, zbyt krótkimi na blogowanie).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.