Odwiedziłam z synem wszystkie stany Stanów!

Cóż, trochę inaczej to sobie wyobrażałam w Wirginii Zachodniej. Z pewnością nie miałam stać zmarznięta i przemoknięta przed zakładem karnym o zaostrzonym rygorze, ale rzeczywistości nie oszukam: tak właśnie jest.

Czy warto wziąć aligatora na ręce? [zdjęcia]

Zacznijmy od tego, że w ogóle nie miało nas tutaj być. Luizjana nigdy nie siedziała mi w głowie. Mokradła, węże, pająki i aligatory to zupełnie nie moja bajka.

A niech mnie! 6 żon i chrzest w Zatoce Meksykańskiej.

Wjechaliśmy do Luizjany. Nie miałam żadnego planu. Spojrzałam w mapę i po prostu udałam się do pierwszego miejsca, które miało w nazwie słowo „beach”.

Noc w tipi.

To był nasz trzeci dzień na pustyni. Mocno wyczekiwany. Po pierwsze: w końcu mieliśmy spędzić noc w łóżku i korzystać z prysznica bez konieczności główkowania nad tym, gdzie go znaleźć.

%d bloggers like this: