Tygiel dla bezdzietnych.

adada

Waszyngton. Kilkugodzinny przystanek przed wyjazdem do Nowego Jorku. Stoimy przed Białym Domem i przyglądamy się.

-Mamo, chodź do tego domku.

-Niestety, dzisiaj nam się nie uda tam wejść. Spójrz, tutaj stoi taki pan, który pilnuje, żeby nikt nie przeszedł przez bramę i nie wszedł do środka.

-Ale dlaczego?

-Bo mieszka tam Pan Prezydent, który nie ma czasu, żeby spotkać się z każdym, kto tego chce.

-Pan Prezent! Woooooow!

Podekscytowany trzylatek podbiegł do ochroniarza i z zapałem zaczął mu tłumaczyć, że chce koniecznie spotkać Pana Prezenta, ponieważ prezenty to on bardzo lubi. Zaczął ciągnąć sztywniaka za nogawki spodni. Ochroniarz był niewzruszony, a ja na tyle rozbawiona, że postanowiłam dać Małemu chwilę.

-Please, please, please! Prezent! Please! – Mysz przestawił się na angielski. Młody Mężczyzna zerkał na niego co chwilę i widziałam, że podnoszą mu się kąciki ust. Nagle złapał go pod pachy, wsadził na barana i powiedział, że Prezydenta chyba akurat nie ma, ale może sam sprawdzić.

Dziecię uznało, że Prezenta faktycznie nie ma w środku i musimy już jechać w poszukiwaniu innych niespodzianek.

DSC_9324aBiały Dom, Waszyngton, Dystrykt Kolumbii.

Ruszyliśmy zatem do Miasta Marzeń, do Nowego Jorku.

—————

Długo zbierałam się do tego wpisu. Nowy Jork był dla mnie podróżniczym marzeniem od najmłodszych lat. Udało mi się je zrealizować. Mało tego! To było moje drugie podejście do tego miasta. Gorączkowo szukałam w głowie zabawnej anegdoty, ciekawego wspomnienia, czy dowodu, że podróże z dzieckiem wszędzie są bardzo przyjemne. Niestety.

Nowy Jork trafił na czarną listę podróżowania z Bobasem. Na szczęście póki co otwiera ją i zamyka. Pierwszy raz poczułam, że faktycznie są miejsca, których powinnam unikać, kiedy jestem sama z Myszem. Nie bez znaczenia jest pewnie fakt, że troszkę nam się zdziczało w lasach na Północy.

No dobrze, ale o co właściwie mi chodzi? A o to, że przyjechanie z trzylatkiem do Nowego Jorku to jak przypadkowy zakup gorzkiej czekolady. Niby masz czekoladę, no ale przecież gorzkiej nie zjesz. I tak: miasto oferuje wiele wspaniałych miejsc, parków, muzeów, teatrów i masę atrakcji niedostępnych w żadnym innym miejscu na Świecie. Ma też swój niepowtarzalny klimat i wiele knajp, w których można się dobrze zabawić. Większość z tych miejsc jest jednak niedostępna albo ciężko dostępna dla małych dzieci. A jeśli nawet jakieś miejsce jest stosunkowo łatwo osiągalne, człowiek czuje, że chyba jest tam za karę, a słowo „przetrwanie” staje się najczęściej występującym w Twojej głowie.

DSC_1817a.jpg

Przemieszczanie się z wózkiem po Nowym Jorku jest niezwykle ciężkie. Mówię oczywiście o miejscach atrakcyjnych turystycznie. Ale kto pojechałby do tego miasta i nie chciał przejść się na Times Square czy pod Rockefeller Center? No właśnie. A tam nie ma gdzie wsadzić igły, nie wspominając już o wózku z latoroślą. I taka latorośl w Nowym Jorku siedzi przykuta i przypięta pasami do wózka prawie przez cały dzień. Prędzej pozwoliłabym mu pobiegać samemu na safari, niż w centrum Nowego Jorku. To pierwsze daje mu zdecydowanie większe szanse na przetrwanie. I tylko trochę  żartuję. Nigdy w życiu nie spotkałam takich tłumów i było to doświadczenie dość przerażające. Kolejnym utrudnieniem jest brak wind do metra. Nowy Jork niestety nie ma się specjalnie czym pochwalić.

A jeśli już jesteśmy przy metrze. Wyobraźcie sobie taką sytuację: próbuję z Myszem dostać się na lotnisko. Z niemałym trudem zapakowałam plecak, wózek oraz siebie do metra. Jedziemy sobie i nagle – jakieś 6 przystanków przed naszym – metro zatrzymuje się na stacji a pan miłym głosem po prostu informuje, że dzisiaj na lotnisko metrem nie dojedziemy. Oprócz nas w środku masa podróżnych, z czego większość nie ma pojęcia, jak inaczej dostać się na samolot. Na stacji wszyscy wyciągnęli telefony, żeby sprawdzić alternatywne drogi. Okazuje się, że z tym raczej ciężko. W tym czasie metro podjechało jeszcze dwa lub trzy razy i wyrzuciło kolejne porcje spoconych turystów. Tłok zrobił się tak ogromny, że ludzie zaczęli panikować. Ktoś spadł na tory. Ktoś prawie przewrócił wózek z Myszem. To była moja pierwsza wizyta w Nowym Jorku. Wtedy pomyślałam, że więcej tu nie przyjadę z dzieckiem. A jednak, zdecydowałam się na to w trakcie mojej ostatniej włóczęgi po Stanach. Potraktowałam to jednak jako odpoczynek i czas na spotkanie i zabawę z przyjaciółmi. Nie będę Was oszukiwać – nie zobaczyliśmy zbyt dużo za drugim razem.

2a.jpgNowy Jork, One World Trade Center oraz widok z obserwatorium WTC. 12339220_755558407911649_1377349561xzWidok z obserwatorium na miasto.

Byłabym jednak nieuczciwa, gdybym napisała, że Nowy Jork to dla mnie jedynie nieciekawe doświadczenia. Na swój sposób to miasto mnie oczarowało, bo nie da się ukryć, że jest miejscem ogromnych możliwości. Wspaniała inspiracja dla artystów i entuzjastów sztuki. Cudowne knajpki i klimatyczne ulice. Spektakularne widoki na miasto.

W takim razie, co nam się spodobało?

Museum of Modern Art na Manhattanie. Dla wielbicieli malarstwa punkt obowiązkowy. Imponujące zbiory, które obejmują obrazy takich twórców jak Van Gogh, Dali, Boccioni, Monet czy Picasso. Lokalizacja też całkiem przyjemna. Nowojorski klimat gwarantowany. Jeśli jesteś z dzieckiem, poleca się, aby było to dziecko w objęciach Morfeusza. Tak, to zdecydowanie ułatwia sprawę.

STRONA MUZEUM

American Museum of Natural History. Jedno z największych i najsłynniejszych muzeów historii naturalnej na świecie. Zlokalizowane przy Central Parku. Wspaniałe miejsce dla dzieciaków. Nareszcie! Ogromna ilość eksponatów – różne gatunki organizmów, makieta lasu deszczowego i – co najważniejsze – DINOZAURY! Wystawa na 4 piętrze najchętniej oblegana przez ciekawskich Bąbli. Oprócz tego planetarium, wystawa poświęcona oceanom, kryształy, diamenty i sala meteorytów. I wiele, wiele innych. Przed wizytą obowiązkowa chwila w internecie na zapoznanie się z ofertą i selekcję. W jeden dzień nie ma możliwości zwiedzić całego muzeum. Naprawdę.

STRONA MUZEUM

Jersey City. To miasto w stanie New Jersey nie bez powodu nazywane jest Szóstą Dzielnicą Nowego Jorku. Z Jersey City na Manhattan płynie się promem 3 minuty. Kolejne dwie i jesteś przy World Trade Center. Spacer przez downtown oferuje przepiękny widok na Manhattan i swobodę dla dziecka. Z daleka można także obserwować słynną Statuę Wolności (Liberty Island znajduje się w obrębie administracyjnym Jersey). Oprócz tego Pomnik Katyński 1940 oraz „Empty Sky” – pomnik katastrofy z 11 września. Poza tym ceny są niższe. Jedyny minus to ogromny zegar sponsorowany przez firmę Colgate.

DSC_9374a

DSC_9384.JPGWidok na Nowy Jork i Statuę Wolności z Liberty Parku w Jersey CityDSC_9576aDowntown Jersey City.katPomnik Katyńskigtft.JPGStreet Art w Jersey City.DSC_935aa1.jpgPomnik ofiar zamachu z 11 września w Jersey City.LonelyClock700  Foto: newyorkdailyphoto.com 

9/11 Memorial and Museum – pomnik ofiar ataku na World Trade Center z 11 września. W miejscu dawnych fundamentów dwóch wież stoją pomniki pustki. Dwa wielkie baseny, do których woda spływa po ścianach, a na ich krawędziach są wyryte nazwiska ofiar. Muszę przyznać, że nigdy w życiu nie widziałam pomnika, który by mnie bardziej poruszył. Architekci rozwiązali to genialnie: proste środki wyrazu po prostu poruszają serce i sprawiają, że coś w środku się ściska. Udało się coś bardzo trudnego. Ja osobiście większość pomników odbieram jako groteskowe. Ten jest wyjątkowy. Negatyw dwóch wież jest szokującym zetknięciem się z tragedią. Pomiędzy basenami znajduje się Muzeum Pamięci.

DSC_9508aa.jpg

One World Trade Center – nowe WTC. Widok z obserwatorium na Nowy Jork jest niepowtarzalny. I znowu całkiem niezła frajda dla dzieci. A w brzydką pogodę, kiedy widoczność jest zerowa, personel wywiesza informację, że jeśli kupisz bilet i wejdziesz na górę to Twoja głupota, bo nic nie zobaczysz. Fajne i uczciwe, prawda?

3.jpgEmpire State Building widziane z WTC

Wall Street – ładna okolica, miłe knajpki i tłok jakby mniejszy. Dało się spacerować z dzieckiem.

dza.jpg

Nowy Jork to nie miejsce na jeden dzień, czy dwa. Wszyscy, którzy tam mieszkają, mówią mi, że są zadowoleni. Niektórzy nawet osiedlili się z dziećmi i nie narzekają! I ja w to oczywiście wierzę, bo dlaczego nie. Ale z perspektywy osoby podróżującej z dzieckiem, niestety muszę przyznać, że nie jest to najlepsze miejsce na wyprawę. O ile przyjemniej (i o ile taniej!) przemierzać Wielkie Równiny, podziwiać widoki w górach, wskoczyć do oceanu, czy pogadać z dzieckiem w jakimś spokojnym miasteczku, niż walczyć o przetrwanie w betonowej dżungli. Ceny też robią swoje. Na szczęście zarówno podczas naszej pierwszej, jak i drugiej wizyty, przygarnęli nas znajomi, co w znacznym stopniu umożliwiło nam odwiedzenie miasta.

Jeśli chodzi o wyprawę bez dziecka, albo z dzieckiem starszym niż przedszkolak: czuję, że to może być jedno z najlepszych miast na Świecie. Dajcie znać, gdy sprawdzicie. A może już byliście? Jakie jeszcze miejsca polecacie w Nowym Jorku? Nasza wizyta była dość krótka i wiele miejsc nadal jest „do zrobienia”.

PS. W Nowym Jorku i Jersey City spotkaliśmy wiele życzliwych osób, które sprawiły, że czuliśmy się bardzo dobrze. Dzięki! Wojtek, Amanda z Lilą, Dorota z Rafałem i inni.

PS2. Odkąd opuściliśmy Nowy Jork, doświadczyliśmy serii dziwnych przypadków. Już w dniu wyjazdu spotkaliśmy czarownicę! Ale o tym następnym razem… Jeśli lubisz opowieści z dreszczem, takie jak TA, powinno Ci się spodobać. Nie zapomnij zaglądać na facebooka!

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s