Duchy w Szmaragdowym Mieście.

2

Czyli jak uniknąć tłumów w najchętniej odwiedzanych miejscach na świecie?

Seattle, Pike Place Market. 10 milionów odwiedzających rocznie. Targ publiczny jest zwiedzany przez więcej turystów niż Wielki Kanion w Arizonie, Millenium Park w Chicago czy Statua Wolności w Nowym Jorku. Mekka lokalnych artystów zajmuje 13 pozycję na liście najpopularniejszych miejsc w Stanach i 33 na świecie. Wiele osób pewnie się dziwi, bo w życiu nie słyszało o takim miejscu. A jednak – Pike Place Market to jedno z najbardziej zatłoczonych miejsc w Stanach.

Przynajmniej za dnia. Niewielu turystów przychodzi tutaj po zmierzchu, kiedy kwiaciarki sprzedadzą już pstrokate bukiety, a pan ze stoiska rybnego wrzuci ostatniego halibuta do lodówki. Pewnie dlatego, że nocne spacery mają swoją cenę.

Za dnia najczęściej odwiedzany, nocą najczęściej nawiedzany. Podobno na Pike Place Market i w jego najbliższej okolicy nigdy nie jesteś sam, nawet jeśli tak ci się wydaje. Duchów jest tutaj prawie tyle, ile turystów. Błąkające się dusze kobiet, mężczyzn i dzieci dotrzymują towarzystwa w każdej chwili. Sprawdziłam, czy duchy na targu istnieją, czy są tylko miejską legendą. Nie mam najmniejszych wątpliwości. Istnieją. Nawiedzają knajpy, sklepy, przechadzają się między stoiskami.

2Po lewej stronie zdjęcia serce Seattle (downtown). Właśnie tutaj, tuż przy Puget Sound znajduje się Pike Place Market. 1ab.jpgDuchy na Pike Place Market.3Przystanek od strony galerii północnej.4.jpg

5

Jacoba spotkałam niedaleko sklepu dla miłośników zwierząt „Merry Tails”. Na oko czteroletni chłopiec, ubrany w białą koszulkę i majtki, ciągnął mnie za nogawkę spodni. Zamieniłam z nim kilka zdań, zanim niespodziewanie zniknął. Jacob nawiedza sklep od wielu lat. Wszyscy go tam znają. Właścicielka przygotowała nawet dla niego specjalny pokój w magazynach, do którego wstawiła dziecięce łóżko. Wiele dzieci z Seattle i całego świata zostawia tam zabawki, aby trochę ulżyć umęczonej duszy Jacoba. Powiedział mi, że czasami lubi robić sobie żarty: przestawia przedmioty, zostawia swoje zabawki w każdym kącie i szarpie sprzedawcę za fartuch. Raz trochę przesadził, kiedy zbił sklepowy zegar.

Jacob zniknął tak nagle, jak się pojawił. Weszłam na zupełnie pusty targ. Kiedy mijałam schody przestraszyłam się słodkiej, rudej dziewczynki. Siedziała i patrzyła na mnie spokojnym wzrokiem, ale nic nie powiedziała. Mrugnęłam i ruda laleczka zniknęła. Teraz wiem, że pewnie wróciła do irlandzkiego pubu „Kells”, który najczęściej nawiedza. Prawie w tym samym momencie usłyszałam tupot małych stóp piętro wyżej. Pobiegłam szybko na górę w nadziei, że porozmawiam z nią chociaż chwilę. Ale usłyszałam głos, który zupełnie do niej nie pasował. Chłopięcy głosik wołał: „Pobawimy się w chowanego?”. Widziałam go tylko przez sekundę. Zauważyłam, że ma brązowe włosy i nie ma oczu. Duchy mają przewagę w grze w chowanego. Nie znalazłam go.

6Czy widzisz tańczącego ducha?DSC_1676aGhost Alley Espresso. Mercedes Carrabba jest drugim pokoleniem właścicieli. Mówi, że duchy nawiedzają kawiarnię od dnia jej otwarcia. Mercedes zna wszystkie historie o duszach błąkających się po targu. I to z pierwszej ręki. Ghost Alley Espresso znajduje się tuż przy Pike Place Market. 7Gum Wall, czyli ściana cała w gumach do żucia tuż przy Pike Place Market, niedaleko Ghost Alley Espresso. 9Street art na czasie.18

Tuż przy głównym wejściu na targ stała staruszka ubrana w tradycyjny indiański strój. Wyglądała tak realnie, że nie wzięłam jej za ducha. Podeszłam do niej i zapytałam, co robi tutaj o tak późnej porze. Okazało się, że Księżniczka Angeline od 121 lat błąka się po tych okolicach. To najstarsza córka indiańskiego wodza o imieniu Seattle. Ich plemię mieszkało w rezerwacie Duwamish, niedaleko miejsca, w którym aktualnie znajduje się targ. Zawsze była mediatorem pomiędzy plemieniem a pierwszymi założycielami miasta Seattle. Kiedy Indianie zostali zmuszeni do opuszczenia swoich terenów, Księżniczka Angeline została i aż do swojej śmierci pracowała w pralni i sprzedawała wyplatane przez siebie kosze. Nie opuściła śródmieścia nawet po śmierci. W 1907 roku powstał targ, a Angeline na dobre zadomowiła się między stoiskami. Kiedy opowiedziała mi to wszystko pomyślałam, że muszę po prostu rozmawiać z lekko już zwariowaną staruszką. Ale wtedy Księżniczka Angeline zniknęła na moich oczach. Po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Rozejrzałam się dookoła. Pusto.

Jestem pewna, że kiedy wsiadałam do auta, słyszałam z targu odgłos zabawy. To pewnie Jacob z dzieciakami.

13

8

10Post Alley.

Właścicielka kawiarni i sklepu „Ghost Alley Espresso”, Mercedes Carrabba, zna wszystkie paranormalne opowieści z Pike Place Market. Jest przekonana, że te historie są prawdziwe. Wiele osób potwierdziło, że udało im się zobaczyć zjawę. I ja także potwierdzam.  Oprócz tych, które udało mi się spotkać w nocy, targ nawiedza niezliczona ilość dusz. Madame Nora zamieszkuje szklaną kulę w sklepie Sheila’s Magic Shop, z której za życia przepowiadała przyszłość w swojej Świątyni Przeznaczenia; Gruba Dama pracowała na targu w 1950 roku. Miała w zwyczaju usypiać swoich pracodawców kołysankami a następnie okradała ich. Sprytna oszustka podobno nadal śpiewa na targu; Arthur Goodwin, bratanek dewelopera Pike Place Market nadal przechadza się na najwyższych piętrach targu. Oprócz nich w sercu Seattle można spotkać wiele nienazwanych dusz, często dziecięcych. Te maluchy to zwykle sieroty, które znalazły się na ulicach Seattle na początku XX wieku.

Duchów można szukać na własną rękę, można zajrzeć do Ghost Alley Espresso i porozmawiać z fachowcami. Można także zapisać się na wycieczkę z przewodnikiem, który oprowadzi po ulubionych miejscach lokalnych zjaw (naprawdę!).

Jeśli kiedyś będziesz w Seattle na Pike Place Market, nie zapomnij przynieść zabawki dla Jacoba, chłopca ze sklepu.

Nie zapomnij także zajrzeć na naszego facebooka! 

Poniżej jeszcze kilka zdjęć z okolic targu.

11Gum Wall i wejście do baru Alibi Room.12NO BAN NO (GUM)WALL16

14Firma Starbucks swoją pierwszą kawiarnię otworzyła właśnie w sercu Seattle, przy Pike Place Market. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s