Montana – historia mniej znana.

montanalogo

Czy podróż po Wielkich Równinach Ameryki jest najnudniejszą, jaką sobie można zaplanować? Otóż nie.

Wbrew powszechnej opinii nie odczuwałam potrzeby uzbrojenia się w worek z amfetaminą, żeby przejechać tę podobno najnudniejszą część Stanów. Już sam fakt ścigania się z tornadem prawie codziennie przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. Kilkudniową przeprawę przez płaską i zieloną krainę zaczęliśmy z Myszem w Montanie. W większości monotonny krajobraz wynagradzała nam skacząca adrenalina a odkryte perły Wielkich Równin dały większą satysfakcję niż wieżowce Nowego Jorku.

Zanim na dobre wjechaliśmy w środek niczego, dech zaparło nam niebo w Montanie. Jeszcze nigdy podobnego nie widzieliśmy, a przecież amerykańscy naukowcy twierdzą, że mamy jedno. Sama nie wiem, co w nim było takiego, ale z całych sił czułam jego ogrom. Wtedy otaczały nas jeszcze wzniesienia i w oddali widać było Góry Skaliste. Swoją drogą – spoglądając na nie postanowiliśmy, że te góry będą naszym celem w drodze powrotnej. Oczywiście – jak z wielu planów – nic z tego nie wyszło, ale nagroda pocieszenia okazała się chyba jeszcze smaczniejsza. Anyway, tym miłym akcentem pożegnaliśmy się z jakimkolwiek urozmaiceniem pocztówki:

niebo

niebo2

Zaraz potem rozpoczęliśmy trzydniową przeprawę przez step. Pomijając adrenalinę związaną z tornadami, była jeszcze jedna rzecz, która nie dawała mi spać – jak zapewnić trzylatkowi rozrywkę w takich warunkach? Chyba każdy rodzić przyzna, że to nie lada wyzwanie. Na szczęście z odsieczą przybyli rdzenni Indianie. Myszowi zapewnili serię zabaw, z czego absolutnym hitem było chowanie się w „bazie”, czyli tipi. Mnie natomiast trafiło się coś jeszcze lepszego. Lekcja historii mniej znanej.

Jak dużo wiecie o rdzennych Indianach Ameryki? Niewiele? Szczerze mówiąc, ja też. I Mysz także. Tylko on ma solidne, niepodrabiane i podpisane przez matkę usprawiedliwienie z racji posiadanych trzech lat. Ja niestety nie mam żadnego. Próbowałam zasłaniać się luką w polskim szkolnictwie, ale ten argument bezlitośnie wydarł mi z ręki mój mąż. Zapytany przeze mnie o bitwę nad Little Bighorn odpowiedział na solidny dostateczny, podczas gdy ja nawet nie mogłam marzyć o dopuszczającym. Ale przejdźmy do rzeczy.

Pierwszego dnia przedzierania się przez pustkowia dotarliśmy do małego rezerwatu Indian oraz pola bitwy Little Bighorn. Mowa o najgłośniejszej chyba walce w historii podboju Dzikiego Zachodu. Kiedy tam dojechaliśmy, miałam jedynie mgliste pojęcie, o czym mowa. Ale ta historia wydała mi się na tyle fascynująca, że odkąd opuściliśmy niepozornie wyglądające miejsce w Zachodniej Montanie przy autostradzie I-90, zaczęłam czytać coraz więcej o historii podboju kraju, który aktualnie podbijam. I tak sobie pomyślałam, że napiszę Wam o tym kilka zdań. Może i Wy uznacie to za interesujące. Oczywiście zwracam się ku tym, którzy – tak jak ja – nie zagłębiali się nigdy w ten temat. Wiem, że jest tutaj przynajmniej kilka osób, które wykazały się mniejszą ignorancją w trakcie swojej ścieżki edukacyjnej. Poniżej króciutkie i proste zapoznanie z tematem – może ktoś poszpera w internecie za konkretniejszymi informacjami. A dla leniwych – jeszcze niżej – już tylko zdjęcia. Jest tipi, są pióropusze, jest też słodkie dziecko w wieku prawie-przedszkolnym, więc nie możecie tego przegapić! Jeśli nie macie ochoty na historię, koniecznie zajrzyjcie do galerii!

25 czerwca 1876 roku nad rzeką Little Bighorn w stanie Montana doszło do krwawej bitwy pomiędzy połączonymi siłami plemion indiańskich, a żołnierzami amerykańskimi. Na czele rdzennych stanął m. in. słynny wódz i szaman plemienia Hunkpapa z grupy Dakotów – Siedzący Byk. Przywódcą 7 Brygady Kawalerii był ppłk. George A. Custer. Miażdżące zwycięstwo w tej bitwie odnieśli Indianie – zabili ponad 250 żołnierzy: samego Custera i wszystkich jego ludzi. Jak doszło do tak krwawego starcia z miejscową ludnością? W 1868 roku rząd Stanów Zjednoczonych podpisał traktat z Indianami z plemienia Dakota, gwarantując im część ziem w Dakocie Południowej, obejmującą Góry Czarne. Jakis czas później na terenach tych odkryto złoto a poszukiwacze tłumnie przybywali na ziemię Indian. Stany Zjednoczone postanowiły wykupić od rdzennych Góry Czarne, jednak napotykając na drodze zdecydowany sprzeciw (Indianie traktowali to miejsce jak święte), postanowiły zmusić ich zbrojnie. Custer był przekonany, że zorganizowana walka i ogień zniechęcą Indian do działania. Nie miał jednak pojęcia, jak silny jest przeciwnik. Setki, których się spodziewał, okazały się tysiącami. Indianie byli świetnie przygotowani, uzbrojeni, mieli przewagę liczebną. Oprócz karabinów walczyli z łukami, które okazały się niezwykle skuteczne w tym starciu. Pomogło im także rozproszenie sił amerykańskich i słaba komunikacja między nimi. Co ciekawe, wielki sukces okazał się początkiem końca dla Indian: polegli Amerykanie stali się bohaterami narodowymi, a za wygranymi ruszył pościg zwany „Marszem końskiego mięsa”. Wyprawa, dowodzona przez generała George’a Crooka, dotarła do Indian dopiero po miesiącu. Crook, chcąc zaoszczędzić na czasie, rozkazał zostawić tabory, co okazało się dla niego zgubne. Dakotowie zapalili za sobą trawy a amerykanie zostali bez żywności.  Po pewnym czasie żołnierze zaczęli jeść swoje konie. Dzięki pomocy poszukiwaczy złota wojsko doszło do siebie, ponosząc jednak znaczące uszczerbki na psychice. To wszystko wywołało tak zwaną „histerię antyindiańską”, a Amerykanie wkrótce pokonali zbuntowane plemiona rdzennej ludności. Cała ta historia wydała mi się bardzo smutna, kiedy stałam tam i patrzyłam na tandetne tipi porozstawiane dla turystów i plastikowe koraliki sprzedawane po zawyżonej cenie.

PS. Jeśli podobał Ci się ten wpis, nie zapomnij dać kciuka do góry na myszowym facebooku. Pamiętaj, że każdy lajk to uśmiech na słodkiej buzi trzylatka – karma powraca! 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s